Co dalej? map1 map2 map5

Tuesday, Jul 16th

Frontpage Slideshow | Copyright © 2006-2011 JoomlaWorks Ltd.
Home | Artykuły | Co dalej?

Co dalej?


Jeszcze nigdy w całej swojej historii Ameryka nie była aż tak podzielona jak dziś, nawet tuż przed wybuchem Wojny Secesyjnej w 1861 roku. Wtedy podzielone były głównie elity, dziś podzielony jest cały kraj. Co najmniej połowa Amerykanów jest przekonana, że wybory zostały sfałszowane i obecna administracja jest nielegalna. Nielegalne są wszystkie nominacje, rekomendacje, inicjatywy i Executive Orders. Ktoś słusznie zauważył, że teraz są dwie Ameryki, co najmniej, i o żadnej Wspólnej Drodze nie ma mowy. Zapewnienie Biden'a, że "America is Back", to lichy żart, mający tyle samo sensu co Make America Great Again.


Generalicja. Zdjęcie: Archiwum


Ale Ameryka ostatnich 10 - 20 lat żyje w równoległej rzeczywistości, w której obowiązują inne prawa natury. W tym fantastycznym świecie panuje przekonanie, że USA to po wsze czasy "Shinig City on the Hill" ze słynnego kazania John'a Winthropa z 1630 roku. Obie, choć tak beznadziejnie zwaśnione, połowy Ameryki wierzą w to jednak równie żarliwie. I w to, że system fiskalny oparty na powszechnym długu wytwarza bogactwo i jest podstawą tego systemu. Że porozumienie z wielkim producentem ropy sprzed 80 lat zapewni dolarowi status niezastąpionej waluty rezerwowej całego świata na zawsze, aż do końca czasów. W tym zadziwiającycm świecie, a raczej w tej połowie, która właśnie dopchała się do władzy, panuje też przekonanie, że również bez żadnych poważnych konsekwencji można zamknąć setki tysięcy biznesów i całe sektory gospodarki, zlikwidować miliony miejsc pracy, posłać na bezrobocie 50% utrzymujących ten kraj pracowników, przez ponad rok wypłacać im tzw. "unemployment compensation" i co jakiś czas uchwalać trylionowe (bilionowe) pakiety "pomocy" dla ofiar pandemii. Jak wiedzą wszystkie tutejsze dzieci, najbardziej na pandemii ucierpiały różne pół-prywatne agencje, fundacje, Planned Parenthood, oraz budowa jakiegoś mostu gdzieś na końcu tej fantastycznej Ameryki. No tak, skoro można bezkarnie tworzyć pieniądze z powietrza, to można uchwalać dowolne pakiety finansowe na cokolwiek.

W międzyczasie setki tysięcy Amerykanów przestały płacić czynsze za mieszkania i spłacać pożyczki na domy. Na razie chroni ich przedłużane już raz czy dwa rozporządzenie o zamrożeniu eksmisji z powodu niepłacenia. Ale tylko do kwietnia albo do maja 2021, a co dalej? Co zrobią te setki tysięcy ludzi, kiedy moratorium na czynsze się skończy i trzeba będzie zapłacić za cały ubiegły rok od razu? Plus pożyczki studenckie i wszekie inne długi, które idą już w przeciętnej rodzinie w dziesiątki tysięcy. Co zrobią właściciele domów, których lokatorzy nie placą czynszów? A raczej co zrobią banki, które są formalnymi właścicielami tych domów? W LA zbudowano osiedle mini-domków dla bezdomnych, ze sklejki, bez bieżącej wody ani toalety. Domki mają dwupalnikową kuchenkę na gaz z butli i pryczę, co jest jednak lepsze niż stara kołdra na chodniku pod gołym niebemn. Utrzymanie jednego takiego domku kosztuje podobno 69 tysięcy dolarów rocznie, ale co to dla Los Angles. To miasto jest przecież w Ameryce, w tym wspaniałym równoległym wszechświecie, w ktorym nie ma rzeczy niemożliwych. No właśnie, nie ma rzeczy niemożliwych. W ciągu roku największego kryzysu, kiedy miliony ludzi tracą pracę i dach nad głową, czterech właścicieli największych korporacji w USA - Jeff Bezos (Amazon), Mark Zuckerberg (Facebook), Jack Dorsey (Twitter) i Elon Musk (Tesla), powiększyło swoje majątki o łączną sumę 360 miliardów dolarów. "What a country!", jak mawiał nieoceniony Yakov Smirnoff.

Na poważnych uniwersytetach wykłada się tu Krytyczną Teorię Ras, zgodnie z którą za całe zło na tym świecie odpowiadają biali. Cały system w USA jest przeżarty rasizmem, od sądów po szpitale i opiekę zdrowotną, firmy ubezpieczeniowe i rząd wraz ze wszystkimi agencjami. Przyklejenie na słupie kartki z napisem "It's OK to be White" wywołuje nie tylko furię w całej dzielnicy i w gazetach, ale powoduje wszczęcie oficjalnego śledztwa, a przestępcy, jeśli schwytani, trafiają do więzienia. Wszystko jest zgniłe do szpiku kości z powodu białych suprematystów, a największym egzystencjalnym zagożeniem dla państwa, narodu, republiki i demokracji jest biały terroryzm. To nie żadna przesada, taką opinię - wbrew jak najbardziej oficjalnym statystykom - sformułował jeszcze w październiku 2020 r. pełniący rolę sekretarza Departamentu Bezpieczeństwa Narodowego Chad Wolf (Biali Suprematyści są największym terrorystycznym zagrożeniem w USA). Podpalanie biznesów i budynków federalnych to pokojowe protesty, (mostly peaceful), a rabowanie sklepów to nic wielkiego. To przecież tylko towar, a nie ludzkie życie. To co najwyżej inna forma reparacji za 400 lat niewolnictwa. Władze Evanston, jednej z północnych suburbii Chicago uchwaliły właśnie reparacje dla czarnych mieszkańców miasta, którzy już jednak skrytykowali zasady ich dystrybucji nie zgadzając się na przeznaczenie funduszy na mieszkania, bo lepsze by były wypłaty gotówki. Całe szczęście, że fundusze na reparacje w Evanston mają pochodzić z podatku od sprzedaży zalegalizowanej niedawno w Illinois marijuany, a nie na przykład z podwyżek podatku za wodę. The New York Times doniósł 15 marca, że konferencja Jezuitów uchwaliła właśnie utworzenie specjalnej fundacji z kapitałem początkowymm w wysokości 100 milionów dolarów z przeznaczeniem na niesprecyzowane jeszcze w pełni formy pomocy dla potomków czarnych niewolników, którzy byli własnością zakonu i którzy zostali sprzedani w 1838 roku dla ratowania finansów założonego przez Jezuitów Uniwersytetu Georgetown.

We wszystkich szkołach publicznych w Kaliforni (od przedszkola po ostatnią klasę szkoły średniej) ma być wprowadzony nowy obowiązkowy przedmiot pod nazwą Studia Etniczne. Studenci będą między innymi poznawać pieśni i intonacje do azteckich bóstw z czasów przedkolonialnych, w tym do Tezkatlipoka, którego Aztekowie czcili składając krwawe ofiary z ludzi i przez rytualny kanibalizm. Specjalne zaklęcia i prośby studenci będą też kierować do najkrwawszego boga w całym azteckim panteonie, boga wojny Huitzilopochtli. Coroczne wielkie festiwale na cześć Huitzilopochtli kosztowały życie tysięcy ludzi składanych w ofierze w samym tylko Tenochtitlan. Studenci nowego przedmiotu mają prosić tego boga w modlitwach i zaklęciach o dodanie im sił w ich transformacji w wojowników walczących o sprawiedliwość społeczną, czyli o ostateczne zwalczenie chrześcijaństwa, które zdehumanizowało odwiecznych mieszkańców tych ziem. Jeszcze raz: chrześcijaństrwo, które zakazało krwawych rzezi i wyrywania serc składanym w ofierze jeńcom, zdehumanizowało mieszkańców tych ziem. Rozwiązaniem problemu ludobójstwa Indian ma być kontrludobójstwo białych. Nie wiadomo jeszcze dokładnie co oznacza w tym programie termin "‘countergenocide" skierowany przeciwko białym, ale zostanie to z pewnością wyłożone studentom. Jeszcze paręnaście lat temu żadna gazeta na świecie nie zamnieściłaby artykułu głoszącego takie tezy. Dziś są one częścią programu nowego - obowiązkowego - przedmiotu. Modlitwy w amerykańskich szkołach zostały zakazane decyzją Sądu Najwyższego 50 lat temu, ale o niektóre boże łaski można się jak widać modlić w dalszym ciągu pod warunkiem, że nazywa się to Ethnic Studies.

Skoro o szkołach i edukacji mowa, nie można nie wspomnieć o Sprawiedliwej Matematyce. Okazuje się, że ta najbardziej obiektywna ze wszystkich dyscyplin nauki, wcale taka nie jest. Matematyka wykładana dziś w USA, jest rasistowska, ponieważ pozwala tylko na jeden możliwy wynik każdego działania. Jest to z góry ustalone, bez możliwości innej interpretacji, jest więc klasycznym przykładem białej supremacji. Departament Edukacji w Oregon stworzył już cały nowy program nauczania matematyki i wydal 82-stronicowy podręcznik dla nauczycieli pod tytułem "A Pathway to Equitable Math Instruction - Dismantling Racism in Mathematics Instruction" (Droga do sprawiedliwego nauczania matematyki - demontaż rasizmu w nauczaniu matematyki) z podtytułem "Ćwiczenia dla nauczycieli, dla zrozumienia własnych uprzedzeń, aby zmienić praktykę nauczania" ). Oprócz wspomnianych innych możliwych wyników matematycznych równań, wylicza się tam - jako przykłady białej supremacji - konieczność odrabiania zadań z matematyki i pokazania ich nauczycielom. Przerażający brak postępów w matematyce wśród uczniów kolorowych oraz prawie całkowity brak przedstawicieli innych ras niż biali w tej dziedzinie nauki, to wina programów nauczania, a nie niechęć do nauki matematyki. Wszystkiemu winien systemowy rasizm i biała supremacja. Sposób nauczania matematyki to jednak tylko część problemu, ponieważ sama matematyka jest też rasistowska. Autorzy podręcznika dla nauczycieli domagają się "demontażu białej supremacji w klasach matematycznych poprzez uwidocznienie toksycznych cech kultury białej supremacji w odniesieniu do matematyki ". Pośród rekomendacji "edukatorów", promowanych mocno w coraz większej liczbie stanów, jest też "zidentyfikować i zakwestionować sposoby używania matematyki w utrwalaniu poglądów kapitalistycznych, imperialistycznych i rasistowskich", oraz "zachęcać ich (uczniów) do przerwania nieproporcjonalnego wypierania ludzi kolorowych w dziedzinie (w matematyce)". Nowe, rewolucyjne i antyrasistowskie podejście do nauki matematyki podbija Amerykę. Program poparły prawie wszystkie agencje edukacyjne w Kaliforni i wiele renomowanych uczelni w całym kraju. College of Education Uniwersytetu Stanowego Washington w Seattle, WA informuje na swojej stronie internetowej, że uczelnia koncentruje się na "skrzyżowaniu rasy, przywództwa i nauczania w celu odkrycia w jaki spsób przywódcy (nauczyciele? wykładowcy?) popierają antyrasistowskie nauczanie matematyki".

Uff... Brzmi jak bełkot? No tak, bo to jest bełkot, wypełniony pseudo-fachowym żargonem, którego nie da się nawet przetłumaczyć na żaden inny ludzki język. Wszystko to jest jednak całkowicie zrozumiałe w fantastycznej, równoloegłej rzeczywistości, w której tonie  Ameryka. Coraz bardziej zorganizowany atak na normalne nauczanie matematyki i przedstawianie istniejących programów jako "non-inclusive" (wyłączające pewne grupy studentów) popierają nie tylko wydziały edukacji i uczelnie. Nowojorski fundusz "The Education Trust, Inc." otrzymał dotację w wysokości miliona dolarów na program Sprawiedliwej Matematyki od Bill and Melinda Gates Fundation.

Matematyka to tylko jedna z wielu dziedzin, które muszą przejść gruntowną reformę. Rasistowski jest też sposób nauczania języka angielskiego, oraz  - uwaga - sam język angielski! Conference on College Composition and Communication - CCCC - ogólnokrajowe profesjonalne stowarzyszenie nauczycieli pisemnych kompozycji w języku angielskim, wydział Narodowej Rady Nauczycieli Języka Angielskiego, wydało w sierpniu 2020 r. manifest zatytułowany "This Ain't Another Statement! This is a DEMAND for Black Linguistic Justice!" (To nie jest jeszcze jedno oświadczenie! To żądanie Czarnej Sprawiedloiwości Lingwistycznej!), w ktorym znalazły się takie oto postulaty:

  • nauczyciele przestańcie używać standardowego języka akademickiego i komunikatywnego języka angielskiego jako przyjętych norm, co odzwierciedla biały język angielski głównego nurtu!
  • nauczyciele przestańcie uczyć czarnych uczniów przeskakiwania z systemu na system! musimy uczyć czarnych studentów o anty-czarnym rasizmie i językowej, lingwistycznej białej supremacji!
  • żądamy aby Centrum Dyskusji i Praktyki Politycznej było czarnym aktywizmem nauczycieli-badaczy języków dla klas i społeczności!
  • żądamy językowej Świadomości Czarnych!
  • żądamy aby wysiłek czarnych skupiał się na badaniach i nauczaniu czarnego języka.

Dokument stwierdza, że standardowy język angielski musi być zlikwidowany jako "anty-czarny rasizm lingwistyczny i biała supremacja językowa". Odezwa wzywa nauczycieli do dekolonizacji umysłów i języka i domaga się, aby czarnej wersji angielskiego nie traktować jako jednego z wielu dialektów. Brzmi jak nonsens? No tak, bo to jest nonsens, ale nie tu. Ten nonsens jest rzeczywistością w tym zaskakującym świecie wspólczesnej Ameryki.

O realizowanych tu szaleństwach możnaby napisać całą bibliotekę, ale już same tytuły artykułów w gazetach i w internecie wystarczą, żeby zobaczyć jak daleko zaszliśmy w tym dziwnym kraju: "Już czas pozwolić umrzeć muzyce klasycznej", albo "Dlaczego amerykańska muzyka klasyczna jest taka biała?". Muzyka klasycza powinna jak najszybciej umrzeć. Jest przecież nowa muzyka prezentowana przez artystów nowej fali, która może z powodzeniem zastąpić wszystkie, nudne jak flaki z olejem, symfonie i opery (posłuchaj i zobacz to i zobacz to).

Dyplom amerykańskiej uczelni stanie się wkrótce dowodem głupoty i braku umiejętności trzeźwego, niezależnego myślenia jego posiadacza, a nie wykształcenia. Setki największych firm, głównie technologicznych takich jak Apple, Boeing i wiele innych, mają specjalne wydziały pilnujące sprawiedliwości społecznej i walczące z systemowym rasizmem (Apple launches major new Racial Equity and Justice Initiative projects to challenge systemic racism, advance racial equity nationwide). United Airlines przyrzekła właśnie, że połowa z 5 tysięcy nowych pilotów kończących ich szkołę pilotażu w ciągu następnych 10 lat, to będą "kobiety lub people of color". A gdyby nie było tylu chętnych ilu potrzebuje firma? Czy United Airlines opracowała już stosowne zachęty? Może jednak martwimy się na zapas, każdy może przecież teraz zostać kobietą. Ale kto poleci samolotem zaprojektowanym przez absolwentów uczelni propagujących "sprawiedliwą matematykę"? Jak długo jeszcze da się utrzymać mit o wyższości amerykańskiej ekonomii i myśli technicznej, zwłaszcza w konfrontacji z Chinami, gdzie firmy zatrudniają pracowników a uczelnie fachowców, zamiast działaczy do walki z białą supremacją. 

Edukacja to jednak zaledwie czubek góry lodowej. Wyraźnie widoczny regres intelektualny i cywilizacyjny USA jest już nie do ukrycia i obejmuje wszystkie dziedziny, a problem rasowy, choć realny, jest wyolbrzymiany do monstrualnych rozmiarów i używany jako jeden z pretekstów do demontażu i przebudowy całego społeczeństwa. W lutym 2021 służby graniczne zatrzymały w pasie 100 mil od granicy z Meksykiem ponad 100 tysięcy nielegalnych imigrantów. Od zmiany administracji, granica ta jest praktycznie otwarta w wielu miejscach, wszystkie polecenia prezydenta Trump'a zostały unieważnione, a do USA zmierza wielomilionowa armia ze wszystkich najbiedniejszcyh krajów Ameryki Łacińskiej. W ośrodkach dla nielegalnych przebywa już kilkaset tysięcy osób, w tym 15 czy 20 tysięcy dzieci bez dorosłych. W ciągu dwóch miesięcy od objęcia urzędu, nowa administracja zdołała doprowadzić do prawdziwej katastrofy na granicy. W pierwszym  publicznym wystąpieniu, winą za kryzys prezydent Biden obarczył Trump'a. Tego samego, który w dużym stopniu powstrzymał nielegalną imigrację i potrzebował jeszcze roku na dokończenie budowy płotu na granicy. Wedlug niektórych doniesień, 42 miliony ludzi z całej Ameryki Łacińskiej zamierza skorzystać z okazji jaką jest otwarta granica, zasiłki, stimuls checks z powodu pandemii, bezpłatna opieka medyczna, sanktuaria dla nielegalnych imigrantów - i osiedlić się w USA. Brzmi znajomo? Wszyscy pamiętają biednych "uchodźców syryjskich" i zaraz potem hordy przybyszów wszelkich kolorów napadających na ciężarówki w Calais, twające całymi tygodniami rozróby dewastujące Paryż, Madryt i Sztokholm i przepełnione najgłębszą troską nastolatki oferujące przybyszom powitalne całusy na dworcu kolejowym we Frankfurcie.

Nie mniejszą katastrofą jest amerykańśka dyplomacja, prowadzona przez dyletantów i nieznających historii ani żadnych zasad tej sztuki bufonów. Określane jako jedno z najważniejszych wydarzeń w stosunkach amerykańsko-chińskich ostatnich kilkudziesięciu lat spotkanie dyplomatów obu krajów w Anchorage na Alasce, okazało się całkowitym fiaskiem. Chiny to stary kraj. Zjednoczenie 5 królestw, które dało początek Państwu Środka, miało miejsce ponad 5 tysięcy lat temu. Już w czasach rzymskich, Chiny były największym i najbogatszym państwem świata. Otoczone wrogami ze wszystkich stron, przetrwało do dziś w prawie niezmienionym kształcie, w dużej mierze dzięki sztuce negocjacji. W dyplomacji obowiązują pewne niepisane ale przestrzegane przez wszystkich zasady. Obowiązuje kurtuazja i szacunek dla drugiej strony, wszelkie negocjacje - zwłaszcza te, które mają doprowadzić do jakichś pozytywnych wyników i porozumień, powinny się zaczynać od potwierdzenia wspólnych interesów lub obszarów, w których stanowisko obu państw jest zgodne, albo zbliżone. Dopiero wtedy porusza się bardziej drażliwe tematy i omawia problemy dzielące oba kraje. Wszystko po to, żeby osiągnąć porozumienie, kompromis i uniknąć otwartego konfliktu. Dyplomacja jest zawsze lepsza niż wrogość. Sekretarz Stanu Anthony Bilken rozpoczął spotkanie z Chińczykami od tyrady, w której oskarżył Chiny o ludobójstwo, prześladowania Uygurów, okupację Tybetu, kryminalne naciski na Hong Kong i Taiwan i o inne przestępstwa. Yang Jiechi odpowiedział tak:

Czy chcesz rozmawiać z Chinami protekcjonalnie z pozycji siły? Czy to wszystko zostało dokładnie zaplanowane i starannie zaaranżowane? Czy to jest sposób, w jaki miałeś nadzieję prowadzić ten dialog? Stany Zjednoczone nie są w pozycji uprawniającej je do twierdzenia, że chcą rozmawiać z Chinami z pozycji siły. Stany Zjednoczone nie reprezentują świata. Reprezentują tylko siebie. Nie sądzę, aby przytłaczająca większość krajów na świecie uznała, że uniwersalne wartości [w oczach Ameryki], których bronią Stany Zjednoczone, lub że opinia Stanów Zjednoczonych, może reprezentować międzynarodową opinię publiczną. Te kraje nie uznają zasad ustanowionych przez niewielką liczbę osób za podstawę porządku międzynarodowego

To tylko kilka zdań, w rzeczywistości Yang Jiechi beształ Bilkena przez dwadzieścia minut przypominając mu niezliczone grzechy USA. Zamiast jakiegokolwiek porozumienia, delegacje obu krajów rozstały się w gniewie. Mówi się teraz o nowej Zimnej Wojnie z Chinami.

Do nowej zimnej wojny z Rosją zdążyliśmy się już przezwyczaić, trwa odkąd z Kremla wyniesiono Jelcyna, a jego miejsce zajął Władimir Putin. Stan pasywnej zimnej wojny jest jednak widocznie mało interesujący. W godzinnym wywiadzie dla ABC w programie George'a Stephanopoulos'a, śerdnio kojarzący Joe Biden dał się sprowokować do najbardziej idiotycznej wypowiedzi jakiej udzielił kiedykolkwiek prezydent tego kraju. Na pytanie bezczelnego żurnalisty (i byłego dyrektora do spraw komunikacji z mediami w administracji Bill'a Clinton'a) czy sądzi, że Putin jest mordercą, Joe Biden odpowiedział, że tak i dodał, że za mieszanie w amerykańskuich wyborach, Putin zapłaci wysoką cenę. Opowiedział też wyssaną z palca historię o tym, jak to podczas osobistego spotkania z rosyjskim prezydentem powiedział mu wprost, że patrząc głęboko w jego oczy nie znajduje w nich duszy. Biden nazwał Putina pozbawionym duszy mordercą wkrótce po zarządzonym przez siebie, niczym nie sprowokowanym lotniczym ataku w Syrii, w którym zginęły dziesiątki cywilów i żołnierzy.

W Rosji zagotowało się z oburzenia, a poparcie dla Putina wzrosło o kilkadzieiąt procent. Ale to najmniej ważne, ważniejsze jest to, że Rosja jest teraz całkiem pewna, że Ameryka jest nieobliczalna i że są tam siły dążące do konfrontacji. Niby wszyscy o tym wiedzieli od dawna, ale pomimo śmiesznych oskarżeń, sankcji i fantastycznych raportów produkowanych przez "intelligence community", oświadczeń, że Rosja jest największym egzystencjalnym zagrożeniem dla Stanów Zjednoczonych, nikt w Rosji nie traktował tego wszystkiego całkiem poważnie. Teraz jest jednak inaczej, Rosjanie wiedzą, że siły dążące do konfrontacji są teraz u władzy. Wojna w Iraku i demontaż Libii, też zaczęły się od personalnych ataków na Husseina i Kadafiego.  Dzięki Bogu, że Putin jest wyjątkowo spokojnym i zrównoważonym politykiem.

Rosja, po "dekadzie wstydu", w której Amerykanie robili tam co chcieli, stała się największą potęgą wojskową świata. Nikt nie ma co do tego wątpliwości, poza fantastami snującymi samobójcze plany podboju świata. Wydając na zbrojenia jedną dziesiątą budżetu Pentagonu, Rosja ma lepsze i nowocześniejsze uzbrojenie niż USA.

Wielki postęp pod względem militarnym w ostatnich kilku latach zrobiły też Chiny. Rosjanie milczą na temat technologii zastosowanych w najnowszych chińskich myśliwcach, podobno dorównujących rosyjskim. Jeśli to prawda, są co najmniej tak samo zaawansoiwane jak amerykańskie. Jak dobre będą za parę lat? Już dziś wiadmo, że chińska flota wojenna jest największa na świecie, największa jest też ich armia lądowa. Symulacje komputerowe wskazują, że Chiny, podobnie jak Rosja, pokonałyby USA w każdej wojnie. Trzeba do tego dodać zdolności produkcyjne. Chiny są największym producentem wszystkiego i największym rynkiem zbytu. Wiara, że są drugą największą ekonomią świata, po amerykańskiej, jest wiarą w czary. Chiny są od dawna największą ekonomią. W USA są wyższe ceny na wszystko, dlatego dochód narodowy liczony w dolarach wydaje się wyższy niż w Chinach. W ostatnich dwudziestu latach 800 milionów Chińczyków przeniosło się ze wsi do miast i znalazło tam zatrudnienie. To największa migracja ludności w historii. Wszyscy mają gdzie mieszkać, mają co jeść i w co się ubrać. Pamiętajmy też, że ta fabryka świata zaopatruje również w tysiące rzeczy nie tylko własny rynek - bez mała półtora miliarda ludzi - ale wszystkie pozostałe kraje.

W amerykańskiej armii szykują tymczasem czystkę wśród żlołnierzy i oficerów o poglądach konserwatywnyh, bo mogą się stać zagrożeniem dla bezpieczeństwa USA. Promowany jest natomiast genderyzm i "wokeness". Joe Biden w ramach akcji zacierania wszelkich śladów po Trump'ie unieważnił jego zarządzenia zabraniające osobom transpłciowym (transgenders) czynnej służby w siłach zbrojnych. Nowy rzecznik Pentagonu John Kirby powiedział niedawno podczas spotkania z reporterami, że "transgenders" będą mogli korzystać z bezpłatnej opieki medycznej związanej z procesem zmiany płci, łącznie z operacją. W 2021 roku każdej nocy co najmniej 40* tysięcy bezdomnych weteranów wciąż śpi pod gołym niebem albo pod jakimś mostem we wszystkich większych miastach USA.


*) Liczba bezdomnych weteranów przekroczyła w 2023 roku 60 tysięcy. Zobacz punkt 12 "Who Are the Homeless Vets".


Web Analytics