Donald Trump oskarżony map1 map2 map5

Wednesday, Apr 17th

Frontpage Slideshow | Copyright © 2006-2011 JoomlaWorks Ltd.
Home | Artykuły | Donald Trump oskarżony

Donald Trump oskarżony


Wielka ława przysięgłych na Manhattanie głosowała w ubiegły czwartek (30 marca, 2023) za formalnym oskarżeniem byłego prezydenta Donalda Trumpa o przestępstwa związane z pieniędzmi, które wypłacił w trakcie kampanii wyborczej w 2016 r. byłej "artystce" filmów dla dorosłych występującej pod pseudonimem Stormy Daniels. Nie wiadomo jeszcze co ujawniło śledztwo prowadzone przez prokuratora dystryktu Manhattan Alvin'a Bragg'a, ponieważ treść oskarżenia jest na razie tajna i ma zostać ogłoszona dopiero podczas wstępnego przesłuchania byego prezydenta. Wiadomo tylko, że Trump jest oskarżony aż o 34 przestępstwa związane z tą transakcją. Prezydent Trump ma się stawić w biurze prokuratora wczesnym popołudnierm we wtorek 4 kwietnia, gdzie zapozna się ze szczegółami oskarżenia Sądu Najwyższego stanu New York. Były prezydent zostanie tam sfotografowany jak każdy oskarżony w USA, zostaną też pobrane jego odciski palców. Rzecznik prokuratyry powiedział, że były prezydent nie zostanie skuty kajdankami.


Donald J. Trump. Zdjęcie: Archiwum


.Sprawa pieniędzy wypłynęła dopiero w 2018 roku. Podczas mocno nagłośnionego wywiadu w programie "60 Minutes" Anderson'a Cooper'a, Stormy Daniels powiedziała, że poznała Donald'a Trump'a podczas turnieju golfowego w Lake Tahoe w 2006 roku i że miała z nim seks w jego pokoju hotelowym. Daniels miała później luźny kontakt z Trump'em, widziała się z nim w Californi i podczas jakiejś imprezy w Trump Tower w Nowym Jorku, ale nigdy więcej nie doszło do spotkania sam na sam jak to w Lake Tahoe. Trump miał według Daniels obiecać jej pozycję w serialu ("reality show") sieci NBC "The Apprentice", w którym samych siebie grali Donald i Ivanka Trump, ale nie dotrzymał słowa  Stormy Daniels  powiedziała też w tym samym wywiadzie, że w 2016 roku otrzymała od adwokata Donalda Trump'a, Michael'a Cohen'a, 130 tysięcy dolarów w zamian za utrzymanie w tajemnicy przelotnego związku, czy raczej "przygody" z Donald'em Trump'em.

Stormy Daniels nie zamierzała jednak chyba milczeć, bo jeszcze w 2011 roku udzieliła wywiadu specjalizującemu się w plotkach o celebrytach tygodnikowi "In Touch", który jednak wstrzymł się od publikacji materiału po interwencji Michael'a Cohen'a, grożącego procesem sądowym.

W 2016 roku adwokat aktorki i "króliczka" magazynu "Playboy" Karen McDougal, zaproponował super-brukowemu tygodnikowi "National Enquirer" sprzedaż praw do historii jej rzekomego romansu z Donald'em Trump'em w 2006 i 2007 roku. Enquirer kupił je za 150 tysięcy dolarów, ale nigdy nie opublikował wyznań McDougal. Wyszło później na jaw, że była to celowa taktyka firmy American Media, Inc., właścicielki "Enquirer'a", która wykupując wyłączne prawa do historii, zablokowała jej ewentualną publikację gdzie indziej. Cohen zaproponował AMI odkupienie praw do historii McDougal, ale zanim do tego doszło, adwokat Stormy Daniels zaproponował "Enquirer'owi" sprzedaż praw do jej historii. Powiadomiony o tym Cohen zapłacił Daniels 130 tysięcy dolarów za prawa do jej opowieści i za umowę o wyłączności. W styczniu 2017 r., już po wygraniu wyborów przez Trump'a, Michael Cohen zażądał od Trump Organization zwrotu wypłaconych Stormy Daniels pieniędzy. Organizacja nie tylko zaakceptowała całą sumę, ale powiększyła ją dwukrotnie i dodała jeszcze $60,000 za niesprecyzowane usługi, łącznie na 420 tysięcy dolarów, płatnych w miesięcznych ratach po 35 tysięcy każda. Do końca 2017 roku Cohen otrzymał cała sumę.

W styczniu 2018 r., rok po rozpoczęciu przez Donald'a Trump'a prezydentury, "The Wall Street Journal" opublikował szczegóły dotyczące wypłaty dla Stormy Daniels. Zaraz po tym, Cohen, wydał oświadczenie, w którym stwierdził, że owszem, zapłacił Daniels za prawa do jej historii, ale nie otrzymał zwrotu pieniędzy. Wypłata była zgodna z prawem, nie stanowiła niedozwolonej kontrybucji na kampanię wyborczą prezydenta, ani nie pochodziła z jej funduszów. Cała transakcja była zupełnie legalna.

Michel Cohen został oskarżony w 2018 roku o przestępstwa podatkowe i o nielegalne kontrybucje na kampanię wyborczą Donalda Trumpa. Maksymalna kwota od osoby prywatnej nie może w jednej kampamnii przekroczyć $2,700, Cohen miał dokonać wpłat na łączną sumę 280 tysięcy. Cohen przyznał się do zarzutów i został skazany na 3 lata więzienia. Prokuratura stanowa (New York) przeprowadziła dodatkwoe sledztwo wyjaśniające, czy Trump Organization nie rozliczyła 130,000 dolarów wypłaconych Stormy Daniels jako koszty prawne (legal expenses). Zgodnie z umową, Cohen wysyłał Organizacji co miesiąc rachunki na 35 tysięcy dolarów płatnych w ramach porozumienia ryczałtowego, którego jednak w rzeczywistości nigdy nie było. Zgodnie z przepisami stanu New York, sumy wypłacane Cohenowi nie mogły być rozliczone jako koszty prawne. W trakcie śledztwa przeanalizowane zostały dokumenty Trump Organization i w końcu, po długiej batalii sądowej o ich nieujawnianie, również prywatne rozliczenia podatkowe Donald'a Trumpa. Śledztwa prowadzone przez poprzednika prokuratora Alvin'a Bragg'a, Cyrus'a Vance'a (syna Sekretarza Stanu USA w administracji Jimmy Cartera), zostało ostatecznie umorzone i żadne zarzuty nie zostały postawione Donald'owi Trump'owi.

Mimo to, obecny prokurator dystryktu Manhattan, Alvin Bragg wznowił śledztwo i przedstawił wielkiej ławie przysięgłych nieznane na razie materiały uzasadniające wydanie oskarżenia przeciwko byłemu prezydentowi. Wciąż nie są znane żadne szczegóły oskarżeń, wiadomo jednak, że co najmniej jedno z nich (lub więcej) to zarzuty z kategorii "felony" (przestępstw poważnych). Samo oskarżenie, chociaż przeciwnicy Trumpa rozkoszują się już myślą o jego wieloletnim pobycie w więziennej celi (niektóre gazety i witryny internetowe publikują już niewybredne fotograficzne "żarty" przedstawiające Trump'a w pomarańczowych więziennych ubraniach i z kajdanami na rękach i nogach), nie jest jeszcze specjalnie niebezpieczne, ale ew. skazanie, nawet warunkowe, w kategorii "felony" uniemożliwiłoby mu dalszy udział w wyborach prezydenckich. Skazany przestępca ("convicted felon") nie może być prezydentem USA i Trump musiłby zostać usunięty z listy kandydatów, nawet gdyby chciało na niego zagłosować 99 procent Amerykanów . Niektóre gazety piszą już wprost o prezydencie-kryminaliście, który przyniósł wstyd urzędowi będąc pierwszym w historii byłym prezydentem, któremu postawiono zarzuty o przestępstwa kryminalne. Trudno w to uwierzyć, ale czyżby rzeczywiście było aż tak łatwo pozbyć się Trump'a?

Nie sposób teraz spekulować co dokładnie znajduje się w pakiecie zarzutów prokuratora Bragg'a, ale prawnicy z obozu Trump'a są absolutnie pewni, że wygrają każdy proces. Trump nie popełnił żadnego przestępstwa. Popełnił wielki błąd zapraszając do swojego pokoju w hotelu w Lake Tahoe dziewczynę znaną już wtedy z kariery "filmowej", a potem ufając, że nie opowie o tym całemu światu. Trump twierdzi, że padł ofiarą bezczelnego wymuszenia w momencie, kiedy rewelacje - prawdziwe lub nie - o pozamałżeńskich eskapadach kandydata na prezydenta, zwłaszcza w połączeniu z setkami artykułów prasowych i doniesień oskarżających go o najrozmaitsze skandale, współpracę z Putinem (Russian Collusion), przestępstwa podatkowe i dziesiątki innych rzeczy, zaszkodziłyby jego kampanii w trudny do przewidzenia sposób. W latach 70-tych w gierkowskiej Polsce bardzo popularny był taki oto kawał z serii o zającu:

Gdzieś na Sławacji, zadyszany prawie na śmierć od biegu zając staje na moment dla złapania oddechu. Siedzący nieopodal niedźwieź pyta:

-  Hej zając, a gdzie ty tak strasznie bracie zapylasz, co?
-  A, niedźwiedziu, uciekam z Polski na Zachód bo u nas ogłosili pobór do wojska dla wszystkich koni.
-  Ty przecież jesteś zając, a nie koń...
-  No tak, ja wiem, ale zanim ja się wytłumaczę...

Amerykanie, którym opowiadam ten dowcip, nie wiedzą dokłdnie co w nim jest śmiesznego. Teraz, po historii z Trumpem, zaczną może rozumieć dowcipy zza żelaznej kurtyny, może nawet te, opowiadane szeptem w latach pięćdziesiątych w samym Sowieckim Sojuzie.

Trump w międzyczasie stanowczo zaprzecza, że miał romans z McDougal, seks ze Stortmy Daniels i że popełnił jakiekolwiek przestępstwo. Nawet gdyby rzeczywiście miał ten seks z Daniels i romans z McDougal, to takie rzeczy nie są jeszcze zkazane w USA, ha, są wprost zalecane przez tysiące stowarzyszeń i organizacji. Może obraziłaby się na niego Melania, ale sądy? Formalne oskarżenia, wyroki, więzienia?

Na swoim koncie na Truth Social, Trump zamieści następujący wpis:

"Te zbiry i radykalne lewicowe potwory właśnie oskarżyli 45-go prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki i jak dotąd głównego republikańskiego kandydata do nominacji na prezydenta w 2024 r. TO ATAK NA NASZ KRAJ, JAKIEGO JESZCZE NIE WIDZIANO. JEST TO DALSZY ATAK NA NASZE KIEDYŚ WOLNE I UCZCIWE WYBORY. USA JEST TERAZ NARODEM TRZECIEGO ŚWIATA, NARODEM W GŁĘBOKIM UPADKU. TO SMUTNE!"

Donald Trump odleciał już własnym samolotem z Palm Beach do Nowego Jorku. Na razie zatrzymał się w swoim luksusowym apartamencie na szczycie Trump Tower. Towarzyszy mu cała armia prawników i oddział ochroniarzy z Secret Service, którzy nie opuszczają go ani na krok. Niektórzy obserwatorzy zastanawiają się, co by było, gdyby Trump został zaaresztowany? Czy agenci Secret Service mogliby na to pozwolić? I czy musieliby towarzyszyć mu również w więzieniu? Oto pytania, jakie zadaje sobie dzisiaj Ameryka. Wszystkie inne są teraz zupełnie nieważne.


Web Analytics