Grand Canyon National Park

Monday, Feb 19th

Grand Canyon National Park


Mało która naturalna formacja na ziemi wywiera tak głęboki wpływ na oglądającego jak Wielki Kanion Colorado. Nie ma osoby, która po odwiedzeniu tego cudu natury nie byłaby dogłębnie poruszona jego majestatycznym ogromem. Głęboki na ponad milę, długi na 277 mil i w niektórych miejscach szeroki na 18, Grand Canyon jest tak wielki, że aż przytłacza swoją potęgą. Jest faktycznie jednym z Siedmiu Cudów Świata. XIX-wieczny geolog, który opublikował pierwsze opisy i wyniki badań geologii Wielkiego Kanionu, Clarence Dutton był tak poruszony jego potęgą i wielkością, że badanym przez siebie formacjom nadał monumentalne nazwy: Apollo, Confucius, Zoroaster, Horus, Venus, Thor, Vishnu, Krishna, Shiva i Buddha (Zobacz mapę).


Wschód słońca nad kanionem Zdjęcie: Anita Ritenour


Teren w pobliżu kanionu jest pustynny, płaski i nudny, nie ma nic ciekawego w topografii po obu stronach Wielkiego Pęknięcia. Nic nie przygotowuje turysty na to co zobaczy za chwilę. Żadne zmiany w ukształtowaniu terenu, mniejsze kaniony, wzniesienia - nic. I nagle widzisz to: ogromny, wręcz niewobrażalny lanbirynt skał w każdym kolorze, pełen otworów, iglic, wież i skalnych świątyń wyrzeźbionych przez Czas i wodę. Każdy kto widzi Wielki Kanion po raz pierwszy przeżywa dziwne uniesienie, każdego opanowuje refleksja na temat czasu, wieczności i własnej roli i miejsca we Wszechświecie. Grand Canyon pozostawia głęboki ślad w każdym człowieku.

Wielki Kanion rzeki Colorado znajduje się w północnej części stanu Arizona, blisko granicy stanów Utah i Nevada. Południowy brzeg kanionu w Grand Canyon Village wznosi się na wysokość 6,965 stóp (2,122 m), natomiast północny w Point Imperial osiąga 7,262 stóp (2,213 m). Rzeka Colorado od swoich źródeł w Rocky Mountains w Colorado do ujścia w Zatoce Kalifornijskiej w Meksyku liczy ok. 1,450 mil (2,333 km) długości, a różnica poziomów między źródłem a ujściem wynosi ok. 10,000 stóp (3,048 m). Powierzchnia rzeki wraz z dorzeczami zajmuje 250,000 mil kwadratowych (640 tys. km kw.) i leży na terenie 7 zachodnich stanów. Grand Canyon National Park ma powierzchnię 1,904 mil kwadratowych (4,931 km kw.) a głębokość kanionu waha się w zależności od miejsca i w Grand Canyon Village osiąga 5,000 stóp (1,524 m) a w Granite Gorge 6,000 stóp (1,829 m) -  jest to najgłębszy punkt kanionu. 15 mil (24km) powyżej wschodniego krańca kanionu znajduje się zbudowana w 1963 roku zapora Glen Canyon Dam, tworząca malownicze jezioro Powell, natomiast poniżej zachodniego krańca kanionu znajduje się jezioro Mead, utworzone przez zaporę Hoover´a.

Grand Canyon nie jest najgłębszym kanionem na świecie (kaniony Barranca del Cobre w Meksyku i Hell´s Canyon w Idaho są głębsze), ale odwiedzany jest przez liczne rzesze turystów z powodu jego wielkości i malowniczych krajobrazów. Grand Canyon i Chiński Mur to dwie formacje widoczne na powierzchni ziemi z orbity bez żadnych instrumentów optycznych. Grand Canyon, oprócz widoków jest niezwykle interesujący pod względem geologicznym, ponieważ jego ściany zbudowane są z bardzo starych formacji geologicznych. Odsłonięte warstwy skalne pozwalają poznać historię tworzenia się kontynentu północnoamerykańskiego.

Osadzające się przez miliony lat warstwy piasku, mułu i wapiennych muszelek na dnie archaicznego oceanu dają dziś ścianom kanionu ich niezwykłe kolory: wszystkie odcienie brązów, różu, czerwieni i tysięcy innych. Gra światła o różnych porach dnia - o wschodzie słońca, o zachodzie, w południe, w zimie, w lecie, o zmierzchu i w pochmurny dzień - zmieniają kanion nie do poznania. Gra kolorów i odcieni, światła i cienia zmieniają jego wygląd co kilka minut. Grand Canyon jest zawsze inny. Nawet gdybyś go widział tysiąc razy, za każdym raziem zobaczysz co innego. Patrząc w dół na przeciwległą ścianę zobaczysz dwa miliardy lat historii Ziemi.

Około miliard lat temu cały obszar środkowych Stanów Zjednoczonych był dnem oceanu a cały kontynent amerykański był jeszcze częścią superkontynentu Rodina. Przed wyodrębnieniem się kontynentów przypominających dzisiejsze, masy lądowe zbijały się w superkontynent jeszcze co najmniej dwa razy, ostatni raz tworząc superkontynent o nazwie Pangea, którego rozpad stworzył dzisiejszy układ płyt tektonicznych i kontynentów. Opadające na dno oceanu muł i piasek niesione przez ówczesne rzeki, oraz miliardy wapiennych muszelek utworzyły warstwy różnokolorowego piaskowca i różne rodzaje skał wapiennych. W wyniku ruchu płyt tektonicznych i wypiętrzania się obszarów skorupy ziemskiej, dno oceanu stało się lądem, a w wyniku rozpadu Pangei - częścią kontynentu północnoamerykańskiego dryfującego do dziś w kierunku zachodnim. Około 17 milionów lat temu istniejąca już rzeka zaczęła mozolnie wycinać coraz głębszą bruzdę w miękkich skałach piaskowca i wapienia. Pod najstarszą warstwą Wielkiego Kanionu znajdują się twarde skały bazaltowe i granitowe oceniane na co najmniej 2 miliardy lat.

Obszar Grand Canyon był zamieszkały przez tysiące lat. Żyły tu w różnych okresach różne kultury indiańskie, w tym Anasazi i Coconino, znane z ich fantastycznych wiosek wiszących w skalnych szczelinach. Obie grupy opuściły swoje sedziby w kanionie i ok. XIII wieku pojawili się tu Indianie Cerbat. Ich potomkowie - plemiona Hualapai i Havasupai - żyją tu do dziś.

Prawdopodobnie pierwszymi białymi ludźmi którzy dotarli nad brzeg kanionu, byli uczestnicy wyprawy Francisco Vásqueza de Coronado w 1540 roku, a García López de Cárdenas, uczestnik wyprawy Coronado, był pierwszym białym człowiekiem, który ujrzał Grand Canyon. Coronado i jego ludzie spędzili tu trzy dni, usiłując bezskutecznie dostać się na dno kanionu, do źródła słodkiej wody. Przekazali nam pierwsze wrażenie jakie wywarła na nich wielkość i głębokość tego niezwykłego "pęknięcia w ziemi": "niektóre głazy są większe niż wysokość wielkiej wieży w Sevilli" - napisał w swoim dzienniku jeden z Hiszpanów. Ponad 200 lat później, w 1776 roku, franciszkański misjonarz Francisco Garces wraz z podróżnikem Juanem Bautista de Anza dotarli do miejsca kanionu zwanego dzisiaj Aubrey Cliffs, gdzie spotkali miejscowych Indian Havasupai, z którymi spędzili tydzień. Garces pozostawił zapiski w swoich pamiętnikach również o kanionie. Był pod wielkim wrażeniem jego ogromu, nieprzebytej skalnej bariery, jaką stworzyła natura.

W tym samym roku na drugim końcu wielkiego kontynentu, na wschodnim wybrzeżu, 13 angielskich kolonii wznieciło zbrojne powstanie przeciwko uciskowi, jakiego doznawały pod rządami macierzystej administracji państwowej. Zjednoczone kolonie ogłosiły niezależność od angielskiej korony i stworzyły nowe państwo, które nazwały "United States of America". Uczestnicy wyprawy Francisco Garces'a i Juana Bautisty de Anza nie dowiedzieli się nigdy o jego istnieniu, a miejscowi Indianie po raz pierwszy usłyszeli opowieści o jeszcze jednym, wojowniczym plemieniu ludzi o bladych, owłosionych twarzach - prawie 80 lat później.

Grand Canyon był mało znany i w ogóle nie zeksplorowany aż do czasów wojny secesyjnej. W pierwszej połowie XIX wieku tylko nieliczni Amerykanie penetrowali kanion i jego okolice. Jednym z nich był mormon Jacob Hamblin, który w 1850 roku założył parę osad w tych okolicach: Moab, Lees Ferry i St. George. W 1857 roku Departament Wojny USA wysłał porucznika Josepha Christmas Ives´a do zbadania rzeki Colorado na odcinku od Fort Yuma w stanie Arizona, do osady Mormonów w Utah. 58-stopowy parowiec, zbudowany w Philadelphii został rozebrany na części i przetransportowany do Zatoki Kalifornijskiej statkiem. Stamtąd przewieziono go koleją do Fort Yuma i tam ponownie zmontowano. 11 stycznia, Ives z 24-oma członkami załogi wypłynął z Fort Yuma, lecz ich parowiec od razu osiadł na mieliźnie. Uznano to za zły znak i rzeczywiście, na odcinku następnych 150 mil statek co chwilę uderzał w podwodne skały i osiadał na płyciznach i kataraktach, niemalże ulegając zatopieniu. Ives zrozumiał że aby jego misja odniosła sukces, większość trasy musi zostać przebyta pieszo. Po wielu dniach mozolnej wędrówki, wyprawa dotarła do wioski Indian Havasupai, położonej w połowie drogi między dzisiejszymi jeziorami Mead i Powell. Ives błędnie uznał strumień płynący w kanionie Kanab za źródło rzeki Colorado i nie mogąc przeprawić się na drugą stronę, zawrócił. Oto jego opis tych terenów: "Region, który odkryłem, jest całkowicie bezwartościowy. Można tam dotrzeć tylko od południa i po dotarciu jedyne co można zrobić, to wrócić z powrotem. Byliśmy pierwszymi białymi, którzy tu dotarli i będziemy niewątpliwie ostatnimi, którzy tu byli. Wydaje się, że intencją natury jest to, aby majestat i dzikość tych terenów nigdy nie zostały zakłócone". Ives był w wielkim błędzie, w samym tylko 2000 roku park odwiedziło ponad 5 milionów turystów, którzy nie tylko oglądali kanion z licznych punktów widokowych, ale także zjeżdzali na mułach na jego dno, podziwiali go z samolotów i helikopterów i pokonywali na  pontonach.

Najbardziej znanym podróżnikiem i odkrywą tych terenów był żądny wiedzy i przygód major John Wesley Powell, weteran wojny domowej, od którego wzięło nazwę sztuczne jezioro znajdujące sie na pograniczu stanów Utah i Arizona. W 1863 roku Powell wraz z dziewięcioma członkami załogi przepłynął drewnianą łodzią przez rwący i burzliwy odcinek rzeki Colorado w kanionie, lecz przeprawa kosztowała życie trzech jego ludzi. Reszta ocalała cudem. Pod koniec XIX wieku w okolicy kanionu pojawili się górnicy i poszukiwacze minerałów, głównie azbestu i miedzi. Ich poszukiwania nie przyniosły jednak pożądanego skutku. Po pewnym czasie stwierdzono, że turystyka przynosi większe dochody niż wydobywanie minerałów i na na przełomie wieków Grand Canyon stał się coraz częściej odwiedzaną przez turystów atrakcją. Co ciekawe, Grand Canyon o mało nie został zalany wodą ogromnego sztucznego jeziora. Istniały poważne plany budowy jeszcze jednej - największej - tamy pomiędzy Glen Canyon Dam i jeziorem Powella a Hoover Dam i jeziorem Mead. Cały obszar Wielkiego Kanionu byłby dzisiaj pod wodą gdyby nie gwałtowne protesty osób i organizacji walczących o zachowanie środowiska naturalnego.

Pierwsi turyści przybywali tu w wozach ciągniętych przez konie i muły, a warunki, w jakich mieszkali, niewiele różniły się od warunków bytowania górników i osadników ciągnących do Californi w krytych płótnem wozach. W roku 1901  przedłużono linię kolejową z Williams do południowego brzegu kanionu, co wielokrotnie zwiększyło liczbę turystów przybywających do parku. W roku 1905 zbudowano pierwszy, istniejący do dzisiaj hotel (El Tovar Hotel), a w 1919 roku Grand Canyon otrzymał status parku narodowego. Dzisiaj Park odwiedza blisko 5 milionów turystów rocznie, o wiele więcej niż w roku założenia Parku (44,173). Firmy turystyczne urządzają wielodniowe spływy pontonami na odcinku o długości prawie 227 mil (360 km), gdzie różnica poziomów wynosi około 4,000 stóp. (1,200 m). Ile odwagi mieli Powell i jego załoga, mogą ocenić tylko ci, którzy pokonali spływ. Nawet dzisiaj, posiadając dużo lepszy sprzęt, uważa się, że jest to bardzo niebezpieczna i wymagająca dużej odwagi przygoda. Nurt rzeki jest bardzo zmienny, niektóre odcinki są niezwykle burzliwe i rwące z wystającymi niebezpiecznie z dna skałami, inne spokojne i łagodne, pozwalające podróżnikom wyschnąć i obserwować niespotykane kształty i kolory skał i jaskiń wyrzeźbione w ścianch kanionu przez miliony lat wodnej erozji.

Inną wielką atrakcją kanionu jest podróż na mułach na jego dno. Dlaczego na mułach? Muły (krzyżówka konia i osła) nie mają lęku wysokości. Podczas podróży na dno kanionu szlakiem Bright Angel Trail pokonuje się różnicę poziomów ok. 4,410 stóp (1,344 m). Można tam spędzić dzień lub dwa nocując w zimnej kamiennej chacie, zanurzyć dłonie w spienionym nurcie rzeki Colorado i podziwiać uroki kanionu. Następnie turystów czeka podróż w górę przez widokowy szlak South Kaibab Trail. Mało kto wie, że Grand Canyon ma też swoje miasteczko: stolica rezerwatu Indian Havasupai, Supai, leży na samym dnie jednej z odnóg kanionu i można się do niego dostać tylko pieszo, na grzbiecie muła albo helikopterem.

Na dno kanionu można się wybrać również pieszo. W zależności od tego jak jesteście przygotowani, wyprawa może być wielką przyjemnością albo dramatycznym wydarzeniem. Będziecie poruszać się w pustynnym klimacie, gdzie posiadanie wody i zabezpieczenie przed żywiołami będzie decydowało o waszym życiu lub śmierci. Wyprawa na dno kanionu i spowrotem, to pokonanie różnicy poziomów prawie 10,000 stóp (3,000 m) i wymaga naprawdę dużej odporności i kondycji.

Wielkim problemem kanionu są wielomilowe korki i brak miejsc parkingowych, chociaż nie dotyczy to osób decydujących się na nocleg w hotelu na terenie parku. Od wielu lat park jest co rok odwiedzany przez ok. 5 milionów turystów. Większość przyjeżdża tu samochodami lub wielkimim autokarami, dlatego dobrze wybrać się tu pociągiem z Williams. Mała stacyjka kolejowa należy zresztą do osobnych ciekawostek, jest bowiem jedną z dwóch istniejących do dziś stacji kolejowych w stylu chatki z bali (łącznie w całej Ameryce istniało tylko 17 takich stacji).

Brzegi kanionu są bardzo niebezpieczne, z czego wielu turystów nie zdaje sobie sprawy. Poza punktami widokowymi, prawie nigdzie nie ma żadnych zabezpieczeń ani płotów. Prosto z parkingu można podejść do krawędzi i przy odrobinie nieuwagi, runąć w dół kilkaset metrów. Każdego roku w kanionie ginie kilkanaście osób, niektóre w wyniku samobójstwa, ale większośc z powodu zwykłej nieuwagi, najczęściej podczas robienia zdjęć. Co jakiś czas do kanionu wpada samochód, jest to przeważnie inna forma samobójstwa. W kanionie giną też często sportowcy i ludzie rozumiejący niebezpieczeństwo, ale przeceniający swoje możliwości i umiejętności, albo pragnący wykazać się odwagą i zaimponować innym. Giną tu również dzieci, nawet w punktach widokowych z zabezpeiczeniami. Zarząd parku wie o co najmniej 800 osobach, które zginęły w kanionie odkąd został on uznany za park narodowy, ale każdego roku znajdowane są w różnych miejscach szczątki osób zaginionych wcześniej, któtrych nie można już zidentyfikować. Na terenie parku jest mały cmentarz, gdzie je pochowano. Warto go odwiedzić jako przestrogę dla samych siebie. Zwiedzając Wielki Kanion musimy pamiętać o niebezpieczeństwie i nigdy nie podchodzić do samej krawędzi, gdzie można się poślizgnąć albo stracić równowagę. W tym miejscu prawie zawsze oznacza to pewną śmierć. Video na temat niebezpieczeństw w Grand Canyon można obejrzeć tutaj.


(928) 638-7888 http://www.nps.gov/grca/index.htm


R  E  K  L  A  M  A

Web Analytics